Idealny świat
Pewnego poranka znów obudził go znajomy dźwięk, telefon dzwonił i nie miał ochoty przestać. Wyrwany z objęć Morfeusza, nadal w połowie trwając w tym stanie, odebrał, nie znal tego głosu, a może po prostu nie chciał go poznawać. I tak było już zbyt późno. Stalo się, to co miało się stać, dogoniły go demony z przeszłości, te przed którymi starał się uciec choćby na koniec świata. Ucieczka przed tym gatunkiem demona jest jak spacer po schodach ruchomych w kierunku przeciwnym. Niby idziesz, ale bardziej stoisz w miejscu. Kilka prostych slow, szybka wymiana zdań i już wiedział, był pewien, ze to co będzie miało nastąpić w niedalekiej przyszłości, będzie początkiem jego końca. Zbudował tamę, by odgrodzić się od przeszłości, by utrzymać spieniona wodę złych myśli z dala od siebie, ale ten telefon, ten dźwięk, znajomy choć już tak odległy ton głosu, ta barwa, te parę slów sprawiło,ze szczelna tama zaczęła przeciekać. Pojawiła się na niej szczelina, przez którą kropla po kropli do jego id...