Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2014

Zastanawiające

Był wietrzny, choć pogodny poranek, chmury szybko płyneły po niebie, co chwila odsłaniając jego błekit. Gałęzie uginały się to w jedną to w drugą stronę pood naporem wiatru. Zacisze własnego domu było ciepłym, przemiłym schronieniem, dawało poczucie bezpieczeństwa. Za oknem parę ptaków walczyło z wiatrem,próbowało lecieć przed siebie w poszukiwaniu czegoś do jedzenia, z determinacją godną podziwu machały skrzydłami, cieły powietrze, by wiatr tak dla nich srogi nie wygrał i nie zepchnął ich w dół. Z zacisza swojego pokoju, wyglądało to jak zmaganie Dawida z Goliatem, heroiczna walka o przeźycie. I to ptaki o dziwo ją wygrywały, płyneły na przód podczas tego wietrznego sztormu. Instynkt, to jest to co sprawiało, że mimo wiatru, mimo tak nieprzyjemnej pogody,...

Pokój z widokiem

Obraz
Zamknięty w czterach ścianach, w celi którą sam sobie stworzyłem staram się uwolnić, od sumienia, od zła, od myśli. Ściany stają się coraz mniejsze, są coraz bliżej siebie, zmniejszając i ttak mały świat to zera. Powoli i systematycznie zamykają mnie, zamykam się na świat, na ludzi, zdarzenia, na wszystko co mnie otacza. Pozwalam by i tak już mały pokój stał się jeszcze mniejszy, by było tam miejsce tylko dla mnie. Patrząc w okno zastanawiam się czy tak właśnie musi być, gdzie popełniłem błąd, gdzie zawiodłem, że ten pokój stał się moim wiezieniem. Całkiem opadając z sił, mogę już tylko patrzeć, choć przez okno, które pokrywa brud złudzeń, nie widać od dawna przeblysku marzeń, nie widać już nic prócz ciemności i bólu. Bólu oddechu, bólu myśli, bolu posiadania uczuć. Ten widok kiedyś tak piękny, tak nieralnie prawdziwy, tak bliski, że wystarczyło tylko otworzyć okno i można było go dotknąć, on już nie powróci, zniknął. Zamieniony w suchą pustynie, na której nie rośnie nic, na któr...

Lot

Obraz
Spadam, jestem wolny jak ptak. Rozkladam rece i ta chwila trwa wiecznie w moim umysle, nareszcie wolny. Nieuchronna rzeczywistosc zbliza sie do mnie jak ziemia, ale nie przejmuje sie tym, warto zaplacic taka cene za ta chwile, wolnosc jest bezcenna. wszyskto zostawilem za soba, nic mnie nie poruszy, zamykam oczy i smakuje to uczucie. rozplywam sie w swiecie marzen, pragnien i nieskonczonej wolosci. ziemia zbliza sie z zawrotna predkoscia, swist powietrza zaglusza wyrzuty sumienia, moje i tak martwe cialo przecina atmosfere niczym noz tort. ziemia coraz blizej, nieuchronny koniec pieknego lotu, jeszcze tylko chwila i upadek stanie sie faktem. w ostatnich chwilach wykrzykuje wszystko, oczyszczam sie. po czym me cialo z cala moca uberza o powierzchnie. umarlem i dobrze mi z tym. nareszcie wolny w wiecznym swobodnym spadaniu...