Pewnego razu w wietrzny dzień...

Wiatr wył złowieszczo za oknami, pomimo to nie potrafił przykryć księżyca ciemnymi chmurami. Pomimo wielu starań srebrny glob świecie swym bladym światłem, jakby od niego zależało czy ktoś odnajdzie drogę do domu. Niczym samotna latarnia wyznaczająca kierunek i dająca złudne poczucie, że jednak uda się dotrzeć do portu. Za oknami złowieszczo wyje wiatr, a w mej głowie złowieszczo wyją myśli. Niczym tornado pozostawiają w mej głowie chaos, i zrównane z ziemią marzenia, wygrywając drzewa pozytywnych myśli ciskaja we wszystkie strony. Przychodzą falami, niczym w alei tornad i odchodzą by znów się pojawić w najmniej spodziewanych momentach. Nie znają litości ich jedynym celem jest zniszczenie, zniszczenie tego co z tak wielkim trudem udało się odbudować po poprzedniej wizycie. W mej głowie złowieszczo wyją wiatru myśli...

Komentarze